Jeśli chcesz zostać DJem to przygotuj się na jedno, że niczego nie możesz być pewnie, a wszystko się może zdarzyć
Trochę imprez w życiu poprowadziłem. Nie mówię Ci o tym, żeby się pochwalić tylko chciałbym Ci opowiedzieć o najbardziej nietypowej imprezie jaką do tej pory miałem okazję prowadzić.
Będąc DJem klubowym to w ciągu roku są dziesiątki okazji do imprezy tematycznej. Swoją drogą robiłem kiedyś nagranie jak wygląda rok kalendarzowy DJa także wiesz już jak to mniej więcej wygląda.
Jak jest jakaś specjalna okazja w klubie to wystrój się może zmienić, ludzie przyjdą poprzebierani ewentualnie jakieś dodatkowe pokazy, światła, lasery.
Natomiast jak będziesz DJem mobilnym czyli takim, który obsługuje imprezy okolicznościowe jak urodziny, wesela, jubileusze, bankiety czy imprezy firmowe to jedno jest pewne, że nic nie jest pewne.
Każda sala, na której będziesz miał okazję występować może być inna. Infrastruktura, akustyka, położenie, układ na każdej Sali mogą się różnić.
No i zlecenia czyli imprezy, które będziesz miał do poprowadzenia mogą się różnić.
Kiedyś otrzymałem zlecenie poprowadzenia imprezy firmowej. Na początku myślę sobie firmowa impreza, standard już takie prowadziłem myślę sobie ogarnę to.
Jednak ta impreza była nieco inna. Od samego początku już mnie zaintrygowała. Na pytanie w jakim lokalu odbędzie się impreza zleceniodawca odpowiada u Nas w firmie mamy swoją salę. Pytam na ile osób, on odpowiada 200 osób.
Myślę sobie firma robi imprezę na 200 osób na własnej Sali to musi być coś grubego, pieniądze też płacą za imprezę całkiem przyzwoite. I tak też się szykowałem na tą imprezę jak na coś co będzie nowym doświadczeniem w moim portfolio DJa.
Dodam jeszcze, że wygooglałem sobie tą firmę przed wyjazdem na imprezę do nich i strona internetowa zrobiła na mnie wrażenie. Duża europejska wręcz firma, mająca swoją filię w Polsce i zajmuje się produkcją sadzonek truskawek i szparagów.
Dnia, w którym impreza miała się odbyć od samego rana byłem mocno podekscytowany tym faktem, że jadę na tak ciekawie zapowiadającą się imprezę. Cały dzień chodzę nakręcony 🙂
Gdy dojechałem na miejsce przy bramie zatrzymuje mnie portier. Wylegitymowałem się i portier pokierował mnie, w które miejsce mam podjechać. Norma w dużych firmach.
Jednak, gdy podjechałem pod miejsce docelowe przejmuje mnie organizator imprezy. Otwiera drzwi i wchodzimy na wielki magazyn, który jest naprawdę ogromny, hala jak pod jakiś event. W środku wygrodzone takimi stosami z palet miejsce.
Wyobraź sobie boisko do gry w piłkę na przykład stadion narodowy i tak mniej więcej na uboczu wydzielone miejsce pod imprezę na 200 osób.
Akustyka była straszna, warunki panujące w tym magazynie była tak jak wchodzisz do zawilgoconej piwnicy. Ciuchy po tej imprezie, pokrowce na statywy na drugi dzień jeszcze czułem zapach tego miejsca, był tak intensywny.
Inaczej sobie to wyobrażałem. Na koniec się okazało, że na tej imprezie będzie się bawiło 200stu Ukraińców. Była to impreza z okazji końca sezonu i szef raz w roku im robi imprezę, aby podziękować za tegoroczne zbiory.
Przeraziło mnie to wszystko. Jednak już było troszeczkę za późno, żeby się wycofać i podjąłem rękawice.
Rozłożyłem się na na takim podwyższeniu coś na wzór sceny. Tak naprawdę to były palety pozbijane ze sobą i od góry pokryte płytą OSB.
Wjechał catering w postaci bigosu, grochówki i kiełbasy z grilla. Ekipa z cateringu też przerażona jak to wszystko zobaczyła.
Dobra myślę sobie nie ma się co nakręcać i zaczynamy. Pytam się czy na samym początku szef chce zacząć od jakiejś przemowy czy coś. Na co usłyszałem odpowiedź szefa nie ma może później przyjedzie, zaczynaj Pan.
Wyglądało to coś na zasadzie wpuszczono 200stu Ukraińców na magazyn, zamykamy drzwi i niech się tam bawią.
Tak w ogóle to dowiedziałem się, że oni wszyscy mieszkają w barakach przed tym magazynem, także daleko do domu nie mieli co dodatkowo mnie przeraziło, że o może być rzeźnia.
Wystartowaliśmy całkiem nieźle, ładnie się bawili do momentu, aż się nie ponapijali i zaczęli przychodzić do mnie z zamówieniami.
Najgorsze jest to jak ktoś do Ciebie podchodzi i chce zamówić piosenkę. Pół biedy jak zna konkrety czyli tytuł albo wykonawcę. Sprawa jednak się komplikuje jak jest pijany. Niekiedy ciężko jest zrozumieć pijanego polaka, a co dopiero pijanego Ukraińca, który Bebla coś pijany po ukraińsku.
Na całe szczęście znalazł się jeden kumaty z nich. Mówili na niego Saszka i był najbardziej trzeźwy z nich wszystkich. Mianowałem go ich przedstawicielem i dałem mu do ręki telefon z uruchomionym Google translate.
On rozmawiał z tymi wszystkimi pijanymi Ukraińcami i mi pisał po ukraińsku na Google translate następnie tłumaczyłem to na język polski i jakoś się dogadaliśmy.
Co ja się z nimi namordowałem, łatwo nie było ale jakoś to przeżyłem i wyszedłem z tej imprezy w jednym kawałku 🙂
Obserwuj Instagram
Polub na Facebook
SUBSKRYBUJ kanał, a nic Cię nie ominie
Jeśli chcesz otrzymać powiadomienie o nowym filmie to zostaw maila TU